Dominik Nagy trzecim zimowym wzmocnieniem!

Intensywny dzień na Łazienkowskiej. Dogadany z Legią już latem, Węgier Dominik Nagy przeszedł testy, oraz podpisał 4,5-letni kontrakt z Legią Warszawa. Obok Artura Jędrzejczyka i Daniela Chima Chukwu jest to trzecie wzmocnienie Wojskowych tej zimy. 21-letni ofensywny pomocnik przychodzi do Legii z węgierskiego Ferencváros Budapest, a grę w drużynie Jacka Magiery rozpocznie od rundy wiosennej obecnego sezonu.

Zdaniem Weszło:

Mimo zaledwie 21 lat na karku Nagy należał tej jesieni do ścisłej czołówki, zarówno w Ferencvárosi TC, jak i w całej lidze węgierskiej. Dominik był rzucany po całym boisku (podobnie jak Guilherme w Legii), bo w tej rundzie zagrał na obu skrzydłach, bywał podwieszony pod napastnika, a także zaliczył trochę minut jako defensywny pomocnik. Z raportu InStat z rundy jesiennej bieżącego sezonu wynika, że pod względem liczb to najlepszy ofensywny pomocnik w tamtejszej lidze. Nagy ma najwyższy InStat Index spośród wszystkich zawodników grających na Węgrzech na dziesiątce, a także – gdyby porównać go z prawymi lub lewymi pomocnikami – wygrałby i te klasyfikacje. Jakkolwiek spojrzeć, Dominik w bardzo młodym wieku pod względem liczb zdominował wszystkie ofensywne pozycje wśród pomocników z ligi węgierskiej.

Co prawda podstawowe statystyki nowego legionisty mogłyby być nieco lepsze (gol i cztery asysty), ale należałoby dodać do tego dwa wywalczone rzuty karne oraz inne liczby, które wychodzą dopiero po wgryzieniu się w raport InStat. Nagy to niesamowity walczak, który uwielbia iść z przeciwnikiem w zwarcie. Z racji niewielkiego wzrostu (174 centymetry) najczęściej wchodził w pojedynki na ziemi, których na przestrzeni rundy miał aż 317, co jest drugim wynikiem w całej lidze. Niemal z połowy z nich potrafił wyjść zwycięsko, w czym pomagały mu chętnie próbowane zwody – łącznie wykonał ich 113, co także jest drugim wynikiem w lidze. Nie można jednak powiedzieć, że obrońcy mu odpuszczali, bo Nagy był też czwartym najczęściej faulowanym zawodnikiem na Węgrzech (57 przewinień na nim, średnio 3,5 w każdym meczu). Ale i on nie pozostawał rywalom dłużny, o czym świadczyć może osiem zebranych żółtych kartek – najwięcej w całej lidze.

Nagy na Węgrzech był także 13. pod względem kluczowych podań (w całej rundzie 36 prób, z czego 21 skutecznych), czyli zagrań, po których partner znajduje się w dogodnej sytuacji do strzelenia gola. Legitymuje się też bardzo wysoką – jak na swoją pozycję – skutecznością podań (83 procent). To także zawodnik mocno pracujący w defensywie, w której wygrywał 52 procent pojedynków, notował sporo odbiorów (2,6 na mecz) i przejęć (3,6 na mecz, w tym 2,4 na połowie przeciwnika). Z minusów należałoby wspomnieć słabą grę w powietrzu (66 procent przegranych pojedynków) oraz dużą liczbę strat – aż 215 w rundzie, co jest dwunastym najgorszym wynikiem w lidze. Ogólnie jednak Nagy pod względem liczb w lidze węgierskiej wypada znacznie lepiej niż chociażby znacznie starszy Adam Gyurcsó przed rokiem.

Jakkolwiek spojrzeć, minusem jest także poziom ligi, w której Nagy się piłkarsko wychował. Węgierskie kluby od lat są obijane w Europie, przez co w krajowym rankingu UEFA tamtejsza liga jest na dalekim 33. miejscu i ma taki sam współczynnik, co liga mołdawska. Tamtejsze wielkie talenty, jak Gyursco (w sezonie 14/15 zaliczył 6 goli i 18 asyst) czy Holman (tej jesieni 5 goli i asysta) radzą sobie u nas średnio lub nie radzą sobie wcale. Ale też pamiętać należy o przykładzie z przeciwnego bieguna, czyli o Nemanji Nikoliciu, który to właśnie w Polsce zaliczył najlepszy sezon w karierze.

Nagy jesienią błyszczał na Węgrzech, ale by powtórzyć to na naszym podwórku, z pewnością musi wspiąć się na znacznie wyższy poziom. W Legii mocno w to wierzą, bo – jak przyznał kiedyś Bogusław Leśnodorski – Dominik był głównym celem transferowym klubu od dawna. Papiery na większe granie z pewnością ma, a jego ostatnie występy pozwalają wierzyć, że z miejsca będzie w stanie podjąć walkę o pierwszy skład Legii. I wcale nie musi być to walka przegrana.

 

(Visited 13 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Play
Play
Play
Play
previous arrow
next arrow
Slider